21.01.2013 21:39

Ujarani na śmierć

Przed polskimi szkołami nie stoją dilerzy. Nie muszą, bo załatwienie marihuany przez telefon, trwa kilka minut – czytamy w najnowszym "Wprost". Skutki mogą być tragiczne.

Zaczyna się zwykle tak samo. Ktoś przynosi trawkę na imprezę lub przywozi na wakacyjny obóz. Dzieciaki próbują, '"bo wszyscy to robią". Pierwsze wrażenia są różne – od odlotu po przerażenie, bo zdarza się, że nastolatki już po pierwszym zażyciu wpadają w psychiczny dół. Ale o tym ostatnim rzadko się mówi.

Jak podkreśla w rozmowie z "Wprost" terapeuta uzależnień Robert Rutkowski, palenie marihuany może się skończyć jedynie spadkiem inteligencji emocjonalnej czy IQ. Ale bywa, że już jeden buch prowadzi do psychozy, a nawet samobójstwa. – Ujaranego niewinne piwo potrafi zabić – mówi Rutkowski.

Zdaniem ekspertów, nie bez znaczenia jest fakt, że marihuana, którą obecnie pali młodzież, znacznie różni się od zioła pamiętanego sprzed 20 lat przez rodziców dzisiejszych nastolatków, a także od towaru reklamowanego przez cele brytów. Nierzadko trawa jest modyfikowana genetycznie, a przez to wyjątkowo mocna.

Mało tego, dilerzy często dodają do niej leki, przeterminowane dopalacze albo potłuczone świetlówki. – Mieszają (…) ze wszystkim, co może dać większego kopa i bardziej uzależnić – twierdzi we "Wprost" matka nastolatka, którego palenie marihuany doprowadziło do samobójstwa.

Ogromnym problemem jest nie tylko jakość narkotyku, ale i jego dostępność. Młodzież zazwyczaj świetnie orientuje się, gdzie można błyskawicznie kupić towar. W dodatku w parę minut da się  zorganizować go przez telefon.  Temu wszystkiemu towarzyszy głośna kampania na rzecz depenalizacji marihuany.

A skutki mogą być opłakane, czego dowodzą opisane w tygodniku historie kilkorga młodych ludzi. Pochodzące ze szczęśliwych i zamożnych rodzin dzieciaki zaczęły mieć problemy psychiczne. Historie większości z nich zakończyły się tragicznie, część otarła się o śmierć, a powrót do normalności zawdzięcza ciężkiej i długotrwałej walce swoich bliskich.

Co znamienne, problem nie dotyczy nizin społecznych. – Dragi są demokratyczne – czytamy we "Wprost". Wielokrotnie rodzice nie mieli najmniejszego pojęcia, co bierze i z czym zmaga się ich pociecha. A wiedza o tym, czy nastolatek zażywa substancje psychoaktywne jest niezbędna, by poradzić sobie z tym problemem.

Więcej na ten temat w najnowszym "Wprost".

źródło: onet.pl

Marek Podgórski

Zaloguj się

Numerki

    • Pn
    • 33
    • Wt
    • 35
    • Śr
    • 24
    • Czw
    • 15
    • Pt
    • 5